wtorek, 5 stycznia 2016

Rozdział VIII

                                    Rozdział VIII

Krzysiek i Emilka jechali na patrolu.Postanowili ukryć swój związek.Przynajmniej na razie.Komendant na pewno nie byłby z tej miłości zachwycony.Jechali powoli.Tego dnia padał rzęsisty deszcz.Patrol przeszedł dziś bez poważniejszych interwencji.Tylko kilka mandatów.Przejeżdżali akurat przez jakąś wieś obok Wrocławia gdy nagle zauważyli jakieś rozpędzone auto jadące prosto w nich.-
-Krzysiek!Uważaj!-krzyknęła Emilia.Jednak nawet jeśli  Krzysiek usłyszał to zdanie nie zdążył nic zrobić.Auto uderzyło ich z impetem.
Krzysiek odzyskał przytomność.Obejrzał się.Emilki nie było.Na drodze było widać krwawy ślad.Krzysiek wyczłapał się z radiowozu.W lesie było widać kolejne ślady krwi.-
-Emilia!!!-wrzasnął policjant i wtedy radiowóz eksplodował.Siła eksplozji wepchnęła go do pobliskiego rowu.-
-Nie!!!!!!-krzyknął Krzysiek i zaczął płakać.Właśnie wpadł na zakrwawioną brunetkę.Jej oczy martwo patrzyły w niebo.Krzysiek zaczął płakać wtedy usłyszał kroki.Wyrwał natychmiast pistolet z kabury i wymierzył przed siebie.Zobaczył małą może 6 letnią dziewczynkę.Była ona długowłosą szatynką ubraną w krótką różową sukienkę.-
-Cześć.Jestem Krzysiek.A ty?-dziewczynka zaczęła uciekać.Krzysiek natychmiast zaczął ją gonić.Dziewczynka zatrzymała się przy portrecie Emilki opartym o drzewo.-
-Mama.-powiedziała.Krzysiek w tej chwili pojął.Ta dziewczyna to córka Emilki.Ale jak to?
                                      ***
Krzysiek obudził się w swoim łóżku.Przy nim spała uśmiechnięta Emilka wtulona w niego.-
-To tylko sen.-szepnął do siebie.-
-Coś mówiłeś kochanie?-spytała zaspana brunetka.-
-Że to była najlepsza noc w moim życiu.-skłamał z uśmiechem na twarzy.-
-A nie zapomniałeś o pracy?-spytała Emilka.-
-Jezu!Która godzina?!-Krzysiek wyskoczył z łóżka zapominając że nie jest ubrany.Emilka głośno się zaśmiała i powiedziała.-
-Żartuję.Chciałam sobie na ciebie popatrzeć.-Krzysiek ściągnął z Emilki kołdrę.-
-Jesteśmy kwita!-zawołał.-
-Weź!Ja się wstydzę.-powiedziała brunetka zasłaniając ciało rękami.-
-A ja nie!-mówiąc to skoczył do łóżka i zaczął łaskotać Emilkę.Oboje śmiali i piszczeli głośno.-
-Tato!Mamo!-zawołał Tosiek.Nasza para natychmiast przykryła się kołdrą.W samą porę ponieważ wtedy do sypialni wszedł Tosiek.-
-Coś się stało?-spytał.-
-A co się miało stać?-spytała Emilka starając się jak najbardziej się  jak najbardziej zasłonić swoje ciało kołdrą.-
-No,wy tak krzyczeliście.
-Tosiula.Po prostu się bawiliśmy.-powiedział Krzysiek.-Idź zaraz pójdziemy i zrobimy śniadanie.-skończył temat.Gdy Tosiek wyszedł Emilka i Krzysiek zaczęli się ubierać.-
-Ale by było gdyby synek nas nakrył.Co by sobie pomyślał gdyby zobaczył nas łaskoczących się na golasa.-powiedziała Emilka.-
-Jak wyglądam?-spytała brunetka.Krzysiek spojrzał na ukochaną i zaniemówił.Emilka ubrała się w obcisłe dżinsy,czerwoną bluzkę i czarny żakiecik.-
-Jak zwykle przepięknie.-powiedział Krzysiek.-
-A jak myślisz co by Tosiek powiedział na młodszego brata.
-Jesteś w ciąży?
-Sprawdzę.
-A skąd wiesz że to on?
-Coś tak czuje.
-Mnie się śniła córka.Taka piękna jak ty.
-Ciekawe czy taka romantyczna jak ty.-powiedziała Emilka z uśmiechem na twarzy.-
-Może.Ale pamiętasz że masz o mnie zapomnieć?
-Co?!
-No przecież w pracy ukrywamy związek.-powiedział Krzysiek i głośno się roześmiał.Emilka roześmiana skoczyła na ukochanego i przytuliła się do niego.Wtedy do sypialni wszedł Tosiek.-
-Ja też chcę się przytulić.-mówiąc to mały wskoczył między tatę i mamę.-
-A wiesz tato że na urodzinach życzyłem sobie abym znów miał mamę?-Krzysiek roześmiany spojrzał na syna.-
-Poważnie i czego jeszcze sobie życzyłeś?-spytał.-
-Siostrzyczki.-mówiąc to Tosiek pobiegł do swojego pokoju.A 
Krzysiek poważnie spojrzał na Emilkę.-
-Krzysiek czy córka ze snu budziła się po nocach?-spytała.-
-Nie.Biegała po lesie.-spojrzeli na siebie i roześmiali się głośno.
Uprzedzam że rodzinna sielanka nie potrwa długo

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Rozdział VII

                                 Rozdział VII

Emilka i Krzysiek zaczęli całować się coraz namiętniej.Nie obchodziła ich obecność Tośka ani fakt że są w szpitalu.Byli po prostu szczęśliwi.Nagle usłyszeli jak ktoś z rozmachem otworzył drzwi do sali.Brunetka odwróciła się i nagle stała się blada jak ściana.Do sali wszedł jej ojciec.-
-Emilia!Co ty k**wa robisz?!Nie dość że robisz w psiarni to jeszcze chcesz być z psem?!O nie tak to nie będzie!-wrzasnął Drawski.-
-Proszę pana.Niech pan się uspokoi bo wezwę ochronę.-powiedziała pielęgniarka.-
-Pani niech się od*****eli!Z córką rozmawiam.-Drawski nawet nie zmienił tonu.-
-Tato ja go kocham i nie odejdę od niego bo ty tak chcesz.-odpowiedziała spokojnie Emilia i przytuliła Krzyśka.-
-Odejdziesz!!!!!!!!-ryknął Drawski i chwycił brunetkę za szyję i odciągnął od Krzyśka.-
-Co ty kurde wyrabiasz?Myślisz że jeśli zabierzesz ją od ludzi ona ci
wybaczy?-spytał policjant.-
-Zamknij się gówniarzu!-Drawski uderzył Krzyśka w brzuch.Ból był tak wielki że policjant zemdlał.-
-A teraz pójdziesz ze mną!-wrzasnął Drawski i chwycił Emilię za ucho.Nagle rozległ się odgłos tłuczonego szkła a ojciec brunetki upadł na ziemię.Za nim stał Tosiek z potłuczoną butelką.Pielęgniarka natychmiast podbiegła do Krzyśka a inna do Drawskiego.-
-Czy ja go zabiłem?-spytał Tosiek.-
-Nie jest tylko ogłuszony.-odpowiedziała pielęgniarka.Tymczasem na sali pojawili się Mikołaj i Ola.Drawski powoli odzyskał przytomność.Gdy patrol wyprowadzał ojca Emilii ten wrzeszczał ciągle.-
-Jeszcze was dorwę!Ty i ten twój kochaś pożałujecie!-Brunetka jednak w ogóle nie przejmowała się słowami swojego ojca.Teraz tak najbardziej obchodził ją stan Krzyśka.Lekarz natychmiast zlecił  wykonanie prześwietlenia.Na szczęście cios nie spowodował żadnych dodatkowych obrażeń i jeszcze tego samego dnia Krzysiek został zwolniony ze szpitala.Aby uniknąć przyjacielskich spotkań z ojcem Emilki,przeprowadzili się do mieszkania Krzyśka.Tosiek był bardzo szczęśliwy że znów ma mamę.A mama Emilki była szczęśliwa że jej córka zaczyna układać sobie życie.Wieczorem 
wspólnie zasiedli do kolacji.-
-Wiesz Emilka?Musimy zacząć całować się w bardziej ustronnych miejscach niż szpital.-powiedział Krzysiek.-
-Ejże w karetce to ty zacząłeś!-broniła się żartem brunetka.-
-Mamo ja jem.-powiedział Tosiek.-
-Spokojnie synku zaraz zmienimy temat.-powiedział Krzysiek.Wtedy usłyszeli pukanie do drzwi.Wszyscy spojrzeli na siebie zdziwieni.-
-Spodziewasz się kogoś?-spytała Emilka.-
-A skąd.-powiedział Krzysiek.-
-Tosiek?-spytali oboje.-
-Ja też nie.-odpowiedział chłopiec.Krzysiek podszedł do drzwi, spojrzał przez wizjer i powiedział.-
-Twój ojciec.-Emilka natychmiast się rozpłakała.-
-Kochanie nie płacz zaraz stąd pójdzie.
-Ale Krzysiu...-brunetka z niepokojem patrzyła na ukochanego który lekko uchylił drzwi.-
-Oddawaj mi córkę gówniarzu!-powiedział Drawski.-
-Pana córka nigdzie nie idzie.-odpowiedział spokojnie policjant.-
-Ja o tym k**wa decyduje!
-Niech pan stąd pójdzie bo wezwę policję.
-Niczego nie wezwiesz!
-Proszę stąd wyjść!
-W*****alaj szczeniaku!-Drawski rzucił się na Krzyśka i wymierzył mu cios w twarz.Krzysiek sparował kolejne uderzenie i kopnął ojca ukochanej w udo a następnie powalił go i wezwał policję.Gdy Drawski został zabrany Krzysiek poszedł do łazienki gdzie zamknęła się brunetka.-
-Emilka to ja.Już po wszystkim.-Emilka nieśmiało otworzyła drzwi i zaczęła mocno i namiętnie całować ukochanego.-
-Dziękuje ci.-wyszeptała.
-Nie ma za co.-odpowiedział.Przeszli do swojej sypialni gdzie pozbyli się ubrań.Dalej wiadomo co się działo.Zmęczeni zasnęli wtuleni w siebie. 

niedziela, 3 stycznia 2016

Rozdział VI

                                      Rozdział VI
-Emilka!Co ty wyprawiasz?!-krzyknęła  Ola widząc brunetkę z krwawiącą ręką.-
-Zostaw mnie!-wrzasnęła Drawska gdy zobaczyła jak szatynka próbuje założyć jej prowizoryczny opatrunek.-
-Emilia ty musisz żyć!Kto się zajmie Tośkiem?Krzysiek cię kocha.
Jeśli ty umrzesz on się załamie.-Ola  próbowała przemówić brunetce do rozumu.Wtedy do toalety wszedł Mikołaj.-
-Emilka!Co jej jest?-powiedział przerażony policjant.-
-Ona próbowała się zabić.Leć po lekarza!-krzyknęła Ola.Ona myślała czemu Emilia to zrobiła?Czemu?Przecież to nie jej wina!
Krzysiek zasłonił ją przed kulą z własnej woli.-
-Emilia.Krzysiek z tego wyjdzie.-powiedziała Ola.-
-Skąd możesz to wiedzieć?-spytała brunetka.-
-Ja po prostu wiem.-odpowiedziała szatynka.-
-Ola!Jest lekarz.-zawołał Mikołaj.-
-Ja nie chcę lekarza!-zaprotestowała Drawska.-
-Droga pani!Ma pani krwawiącą rękę a i próba samobójcza to nie byle co.
-Ech no dobrze niech będzie.
-No zapraszam do gabinetu.-lekarz szybko opatrzył rękę Emilki.Ta jednak cały czas milczała i patrzyła niechętnie na opatrzoną kończynę smutnym wzrokiem.-
-Czemu pani to zrobiła?-spytał lekarz.-brunetka popatrzyła na lekarza i po chwili milczenia powiedziała.-
-Osoba którą kocham jest na stole operacyjnym.
-I dlatego chciała się pani zabić?
-Tak.
-A co jeśli ta osoba wyjdzie z tego?Czy ona pozbierałaby się po pani śmierci?-wtedy Emilka pomyślała że ten lekarz ma rację.Jeśli ona chciała się zabić przy operacji Krzyśka to czy on pozbierałby się po jej śmierci?No właśnie.I teraz brunetce stało się strasznie głupio.Teraz nie chciała niczego więcej niż przeprosić Krzyśka i powiedzieć mu jak bardzo go kocha.Że wtedy w karetce ten pocałunek to było naprawdę szczere uczucie.Jednak on był na stole operacyjnym.Mogła teraz tylko czekać.
OKOŁO PÓŁNOCY SZPITAL
W szpitalu została tylko Emilia i Tosiek.Syn Krzyśka drzemał na kolanach Emilii a ona sama piła kawę za kawą byleby tylko nie zasnąć.-
-Tak nie można pani się wykończy.-powiedziała pielęgniarka.-
-Ja muszę być przy Krzyśku.-odpowiedziała Emilka.Brunetka czekała jeszcze godzinę.Oczy stawały się jednak coraz cięższe aż w końcu odpłynęła.
SEN EMILKI
Krzysiek siedział w śpiączce już trzy tygodnie.Emilka codziennie go odwiedzała.Pewnego dnia przyszła,usiadła obok i zaczęła mówić.-
-Cześć Krzysiu.Wiesz dziś taki piękny dzień słonko świeci,ciepło przyjemnie tylko ciebie brakuje.-gdy skończyła złożyła na ustach Krzyśka namiętny pocałunek.Czuła się wspaniale.Chciała tylko żeby i on odwzajemnił ten całus.Wtedy nagle EKG zaczęło wydawać z siebie przenikliwy długi dźwięk.-
-Krzysiek!Nie!-zaczęła płakać.To niemożliwe.Tylko nie on.Nie teraz nie!Lekarze natychmiast rozpoczęli reanimację.Po chwili jednak przestali.Jeden z nich spojrzał na zegarek.Inny  wyłączył EKG a pielęgniarka przykryła szpitalną kołdrą twarz Krzyśka.Lekarz wyszedł do Emilii z posępną miną.-
-Bardzo mi przykro.Niestety.Pan Krzysztof zmarł.
                                      ***
Emilka natychmiast się obudziła.Tosiek nadal spał na jej kolanach a a ona ciągle była w szpitalu.Odetchnęła z ulgą.-
-Jezu!To tylko sen.-mruknęła do siebie.Wtedy z sali operacyjnej wyszedł lekarz.-
-Panie doktorze! Co z Krzysztofem?
-A pani kim dla niego jest?-Emilka spojrzała na śpiącego spokojnie Tośka.-
-Żoną.
-Pan Zapała został postrzelony w okolicach tętnicy ale wygląda na to że wyzdrowieje.
-Czy mogę do niego wejść?
-Za jakąś godzinę wtedy najwcześniej się obudzi.
-Dobrze.
NASTĘPNEGO DNIA RANO 
Emilka i Tosiek spędzili w szpitalu całą noc.Tosiek spał smacznie na kolanach brunetki.Natomiast ona sama bała się spać.Po tym koszmarze który jej się przyśnił robiła wszystko by nie zasnąć.Około dziewiątej rano weszli do sali w której leżał Krzysiek.-
-Tata!-zawołał uradowany Tosiek.-
-Cześć synku.-Tosiek i Krzysiek przytulili się mocno a Emilka patrzyła na nich szczęśliwa.Brunetka usiadła przy Krzyśku.-
-Musiałeś mnie zasłonić?-spytała policjantka.-
-To normalne.Musiałem ci pomóc.I chcę żebyś wiedziała że gdy cię szukałem zrozumiałem jedno.Kocham cię.-powiedział Krzysiek.-
-Ja ciebie też.-wtedy Emilka i Krzysiek zaczęli się całować.-
-Tato!-zawołał Tosiek.Oboje spojrzeli na malca.-
-Czy mogę mówić do pani Emilii "mamo"?-spytał Tosiek.Krzysiek spojrzał na swoją ukochaną.-
-Oczywiście synku.-powiedziała Emilka i znów zaczęła całować Krzyśka.
Znalezione obrazy dla zapytania emilia drawska zdjęciaZnalezione obrazy dla zapytania krzysiek zapała i emilka drawska miłość zdjęcia    
                               +     
                                                              
                                                 Wielka Miłość
         Ja w każdym razie na to czekam.

sobota, 2 stycznia 2016

Rozdział V

                           Rozdział V

Mężczyzna wyciął już nożem na piersi Emilki krwawy ślad.-
-Teraz będziemy  ciąć.-wycedził przez zęby Olgierd.Nagle drzwi do domku zostały przez kogoś wyważone.W pokoju pojawił się Krzysiek z pistoletem w dłoni.-
-Na glebę!-wrzasnął.Brunetka nie pamiętała by kiedykolwiek tak jej ulżyło na widok faceta z bronią w ręku.Jej prześladowca odłożył nóż położył się na podłodze.Krzysiek zaczął natychmiast rozwiązywać dziewczynę.Ile się teraz działo w ich umysłach? Emilia nie pragnęła niczego bardziej niż ucałować Krzyśka i podziękować mu za ratunek.On zaś chciał wreszcie wyznać jej co do niej czuje.Chciał żeby była jego dziewczyną a może nawet jego żoną.Po prostu pragnęli siebie nawzajem.Cóż to za szczęście.Po tak długiej rozłące wreszcie, WRESZCIE są tylko we dwoje.Ale nagle Emilka próbuje krzyknąć przez niezdjęty jeszcze knebel.-
-Spokojnie Emilka zaraz powiesz co chcesz...-Krzysiek urwał patrząc za przerażonym wzrokiem brunetki.Odwrócił się do tyłu i zobaczył Olgierda z pistoletem wymierzonym w dziewczynę.Ułamki sekund.Co się teraz stanie? Kto zginie? Przerażona brunetka zamknęła oczy.Usłyszała strzał.Gdy otworzyła ślepia zobaczyła leżącego przed nią na łóżku Krzyśka z krwawiącą raną na brzuchu.W tej samej chwili do domku weszli kryminalni i aresztowali Olgierda.Natychmiast wezwano karetkę.Policjantka cały czas była przy nim.-
-Emilka...-powiedział słabym głosem Krzysiek.-
-Jestem przy tobie.-brunetka nie puszczała jego dłoni.-
-Ja...cię.....ko.....ko.......ko......-nie miał dość siły by powiedzieć to słowo.-
-Proszę pani! Musimy zabrać pani kolegę do szpitala.-powiedział ratownik.-
-Mogę jechać z wami?-spytała Emilia.-
-Dobrze.Niech będzie.-powiedział po chwili wahania lekarz.Natychmiast ruszyli do szpitala.Emilka cały czas  nie spuszczała oka ze słabnącego Krzyśka.-
-Krzysiek proszę nie umieraj.-szeptała.-
-Emilka możesz się ........nade mną nachylić-spytał Krzysiek.Brunetce nie trzeba było dwa razy powtarzać.Ledwo się nachyliła a policjant ją pocałował w usta.Ona odwzajemniła pocałunek.-
-Panie doktorze! Wygląda na to że nasz pacjent poznał moc największego lekarstwa na świecie.-zaśmiał się kierowca karetki.-
-Jak widać.-powiedział lekarz.W szpitalu Krzysiek został od razu zabrany na blok operacyjny.Pod salą prócz Emilki czekała jej mama i Tosiek.Nie sposób teraz było spróbować namówić którekolwiek z nich by poszło do domu odpocząć.Najgorzej z tym wszystkim czuła się brunetka.Przecież gdyby komuś o tym powiedziała do niczego by nie doszło.Ona nie została by porwana,Krzysiek byłby cały.No właśnie.Zrozpaczona policjantka poszła do toalety gdzie rozbiła szybę a kawałkiem szkła podcięła sobie żyły na dłoni.
Kto i czy ocali Emilię
Czy Krzysiek przeżyje operację
Piszcie w komentarzach

Rozdział IV

                                      Rozdział IV

-Nie płacz już.....Masz kogoś?-powiedziała jedna z dziewczyn.Emilka spojrzała na nią z zaczerwienionymi oczami.-
-A ty?
-Miałam męża.
-To co tu robisz?
-Naraził się niewłaściwym typom i sprzedał mnie za święty spokój.A ty kim byłaś?-brunetka popatrzyła na tę nieznajomą dziewczynę.Zwykle nie ufała nowo poznanym ludziom jednak w jej tonie było coś co zachęciło ją do szczerych wyznań.-
-Policjantką.
-A co im takiego zrobiłaś że cię wywożą?
-Tego nie wiem.-skłamała Drawska.Wolała nie mówić o sprawie.-
-Kłamiesz.
-Nie naprawdę nie wiem.
-Dobra.Nie chcesz to nie mów.
-Cśśś.....Ktoś tu idzie!-powiedziała jedna z dziewczyn.Faktycznie,wszystkie teraz usłyszały śmiech i kroki.Nagle otworzyły się tylne drzwi ciężarówki.Na platformę weszło dwóch mężczyzn.-
-Ha ha ha!Jutro już nikt was nie ocali.Bo będziemy na Wschodzie.
-Dorwą was!-wycedziła przez zęby Emilia.-
-Nie sądzę.-mówiąc to mężczyzna uderzył Drawską w twarz.-
-Kim ty k**wa jesteś że śmiesz protestować!?-wrzasnął drugi z nich i spojrzał na brunetkę.Jego wzrok był pełen strachu i nienawiści.Nie zastanawiając się wiele kopnął Emilkę w twarz.-
-Olgierd!Co ty k**wa robisz?Jak ją stłuczesz nie będzie z niej kasy.Zobacz taka fajna dupa przyciągnie sporo klientów.-wówczas klepnął brunetkę w pośladki.-
-Odwal się.-mruknęła policjantka.-
-Widzisz jaka harda.Będą z niej  zyski.Najpierw ja ją sprawdzę.-mówiąc to mężczyzna zaczął się dobierać do Emilii.
KOMENDA POLICJI WE WROCŁAWIU
-Krzysiek,dobrze że jesteś.
-Czemu?
-Kryminalni wpadli na trop Emilii.
-Gadaj szybko.
-Najprawdopodobniej ma zostać wywieziona na Wschód.
-Przez kogo?
-Tego nie  wiemy.Z danych wynika że przez Oleśnicę ci goście wywożą dziewczyny na Ukrainę.
-S***ele.
-Kryminalni ruszają na Oleśnicę piszesz się na tę akcję
-Jasne k**wa!-Krzysiek skoczył z krzesła.-
-Dobra idę do "starego" na pewno się zgodzi.
-Idę z tobą.-poszli do biura komendanta z duszą na ramieniu.Krzysiek zapukał delikatnie w drzwi gabinetu.-
-Wejść!.-odpowiedział komendant.-A jesteście Zapała.Aspirant Nowak ma dla was...
-Przepraszam panie komendancie ja wiem o wszystkim.Chciałbym iść z kryminalnymi na tę akcję.
-Wy wiecie co na to regulamin?
-Wiem.Ale ja muszę być przy sierżant Drawskiej.
-Ech dobrze niech będzie.-Krzysiek zapakował się do auta z kryminalnymi.Jechali jakąś godzinę gdy obok jakiejś farmy zobaczyli małą ciężarówkę na ukraińskich numerach.Więcej nie było trzeba.Policjanci z BOA(Biuro Operacji Antyterrostycznych)
otworzyli ogień.Kilka kul padło obok policjantów ale strzelający bandyci szybko się poddali.Krzysiek natychmiast wskoczył na ciężarówkę.Otworzył tylne drzwi.Było tam kilka przerażonych dziewczyn.-
-Wychodźcie! Jesteście wolne.-powiedział jeden z policjantów.Kobiety szybko wyskoczyły z ciężarówki ale między nimi nie było Emilki.-
-Gdzie jest Emilia?!-wrzasnął Krzysiek i chwycił jednego z aresztowanych za głowę.-
-Kto?!
-Ta policjantka którą porwaliście!!!!!
-Nie wiem.-Krzysiek wziął bandytę na bok i cisnął jego głową o maskę samochodu.-
-Gdzie ona jest?
-Olgierd zabrał ją z auta na chwilę zanim się zjawiłeś.
-Gdzie?
-W pobliskim lasku ma taki domek myśliwski.-Krzysiek oddał podejrzanego kryminalnym a sam sprintem ruszył w stronę lasku.
 DOMEK MYŚLIWSKI
Mężczyzna który zabrał Emilkę przywiązał ją do łóżka i zakleił usta taśmą.Brunetka przerażona myślała czym sobie na to zasłużyła.Nikomu nie zrobiła żadnej krzywdy.I po co to wszystko?
Po co? Nim się obejrzała w pokoju pojawił się mężczyzna który porwał Emilkę.Popijał wino z eleganckiego kieliszka.-
-Dziś wielki dzień.Dziś spłacę dług.-powiedział.Brunetka nie miała pojęcia o co chodzi.-
- Dwadzieścia lat temu ojciec złamał mojej matce serce.Ona go kochała a on zdradził ją z k**wą.-mówiąc to zdjął Emilce taśmę z ust.-
-I co ja mam do tego?-spytała.-
-Ona była taka jak ty.Miała takie same czarne włosy.W sąsiednim pokoju zrobiłem sobie kapliczkę z moją mamą.Obiecałem  złożyć jej w ofierze serce takiej samej dziwki.-mówiąc to wyjął z szuflady szafki nocnej wielki nóż.Mężczyzna ponownie zakleił Emilce usta i przyłożył ostrze noża do piersi brunetki.
Będę niedobry i przerwę w tym momencie.Co myślicie.Piszcie w w komentarzach  

piątek, 1 stycznia 2016

Rozdział III

No dobra! Dziś publikuje trzeci rozdział i sorry że taki krótki

                 Rozdział III

Do domu Emilki zmierzał dyżurny Jacek.Chciał powiedzieć dziewczynie o zwolnieniu z aresztu Krzyśka.Gdy dochodził do jej mieszkania zdziwił się jak zobaczył czarne BMW i dwóch wytatuowanych mięśniaków."Może to przypadek"myślał.Resztki wątpliwości rozwiały się gdy zobaczył jak wrzucają związaną Emilkę do bagażnika.Nie mogąc nic zrobić ruszył w stronę komendy.Biegnąc sprintem wpadł na Krzyśka.-
-Jacek! Mógłbyś trochę uważać.
-Krzysiek...Dorwali Emilkę!!
-Kto?!
-Nie wiem.Jacyś goście wrzucili ją do bagażnika.
-A Tosiek jest cały?
-Tak chyba tak.
-Dobrze że przynajmniej on.-obaj strasznie zdenerwowani ruszyli na komendę.Krzysiek wpadł do gabinetu komendanta.-
-Zapała! Was nie nauczono pukać!?
-Emilka została porwana.
-O cholera! Przez kogo?
-Pewnie przez tych samych gości którzy zabili Julię.Jak ich dorwę to nie pomoże im najlepsza papuga.
-Zapała opanujcie się!
-Co się mam k**wa opanować!? Jak coś jej się stanie to chyba sobie w łeb strzelę!
-Krzysiek czy ty coś do niej czujesz?-policjant zastanowił się chwilę przed odpowiedzią.-
-Tak.Kocham ją.

             GDZIEŚ NA WSCHÓD OD WROCŁAWIA

Emilia została wbrew swojej woli umalowana i ubrana w wyzywające ubranie.Teraz leżała półprzytomna w jakiejś ciężarówce w towarzystwie kilku innych podobnie ubranych i związanych dziewczyn.-
-Gdzie......Gdzie...jestem?-spytała brunetka.-
-Jutro będziemy w najstraszniejszym burdelu na Wschodzie.-odpowiedziała jedna z dziewczyn.-
-Nie to niemożliwe....-powiedziała Emilka i zaczęła płakać.

Rozdział II

                                   Rozdział II

-Dlaczego tata po mnie nie przyszedł?-spytał Tosiek.-
-Tata jest ....-Emilka biła się z myślami czy powiedzieć prawdę czy skłamać.-
-Tata jest na wyjeździe związanym z pracą
-A kiedy wróci?
-Może ....jutro.Tymczasem ja się tobą zajmę
-No dobrze.-poszli we dwójkę do mieszkania Krzyśka aby zabrać trochę rzeczy Tośka.Emilka cały czas biła się z myślami czy powiedzieć komendantowi czy komukolwiek z pracy o groźbach.Była policjantką i wiedziała że słuchanie się bandytów nigdy nie prowadzi do niczego dobrego.Z drugiej strony bała się o Krzyśka,swoją mamę i Tośka.Ci ludzie na pewno są niebezpieczni i nie żartują.-
-Dlaczego pani płacze?-spytał Tosiek.To pytanie wyrwało Emilkę z zamysłu.-
-Nie płaczę.-skłamała.Nie umiała powiedzieć nikomu o zajściu z gangsterami i kłopotami Krzyśka.-
-Martwię się o kogoś.-odpowiedziała.-
-Pani kocha tę osobę.-to było bardzo niezręczne pytanie.Czy ona kocha Krzyśka?Istotnie odkąd zaczęli razem pracować coraz bardziej jej się podobał.Ale krępowała się powiedzieć o tym Krzyśkowi a nawet swojej mamie.-
-Może...Trochę
-To dobrze bo nie lubię gdy pani się smuci.-mówiąc to Tosiek przytulił mocno Emilię.Brunetce od razu poprawił się humor.Z uśmiechem na twarzach doszli do mieszkania Krzyśka.Emilka pomagała Tośkowi pakować jego rzeczy.Piżamę,ubrania jakieś zabawki.Nagle przez okno w pokoju wpadła cegła.Na odgłos tłuczonego szkła do pokoju wbiegła przerażona Emilka.-
-Tosiek!?Nic ci nie jest?-spytała.-
-Nie ale dlaczego na kartce przy cegle jest pani imię?-mówiąc to Tosiek wziął kartkę z napisem "Emilka".Otworzyła ją i zaczęła czytać.
"Przysyłamy ci tę wiadomość aby nie przyszło ci do głowy iść z tym na psy.Przypominam ci że jeśli nie zmienisz zdania dzieciak skończy w worku a ty pójdziesz do ukraińskiego burdelu."
Po przeczytaniu tej wiadomości Emilia się znów rozpłakała.Natychmiast otarła oczy na widok Tośka.-
-Spakowałeś się ?-spytała
-Tak 
-No to idziemy.-szybko dotarli do mieszkania Emilki gdzie czekała jej mama.Była bardzo szczęśliwa na widok Tośka ale zdziwiła się gdy zobaczyła jego rzeczy.Gdy syn Krzyśka poszedł się rozpakować.-
-Czy on będzie z nami mieszkał?-spytała mama Emilki
-Przez kilka dni.-odpowiedziała brunetka
-A co się stało panu Krzysztofowi?
-Jest podejrzany o zabójstwo
-O Boże! Taki dobry człowiek 
-Ale ja w to nie wierzę.-zakończyła temat Emilka
KOMENDA POLICJI
Krzysiek siedział w celi w milczeniu.Czy pomyślał o adwokacie? Czy myślał o ucieczce? To ostatnie było bardzo prawdopodobne gdyż w pewnym momencie wydawało się że próbował  wyważyć okno.Niestety nic z tego się nie wyszło.Co teraz z nim się stanie? Co powie synowi?Wtedy do celi wszedł Jacek.Był zdyszany i niespokojny.-
-Krzysiek ...na 90% jutro będziesz wolny
- Jak to ?
-Feralnej nocy byłeś pod wpływem flunitrazepamu
-Czego takiego ? 
-To składnik pigułki gwałtu.
-Wiedziałem.
-Ale tę noc przesiedzisz w areszcie.Rozumiesz żeby cię wypuścić trzeba będzie podpisać stosy papierów.
-Rozumiem.-Krzysiek był w fantastycznym humorze może i tę noc spędzi pod kluczem ale jutro będzie wolny.WOLNY!!!!!!
NASTĘPNY DZIEŃ MIESZKANIE EMILKI
-Tosiek wstajemy!-powiedziała Emilka.-
-Już wstaję.-Tosiek niechętnie  wstał i poszedł do kuchni gdzie z Emilką zrobili sobie kanapki.Emilia wyszła z mieszkania na chwilę przed Tośkiem.Zajrzała na chwilę do skrzynki pocztowej gdy nagle mężczyzna w kominiarce wykręcił ręce a do ust przyłożył chusteczkę z chloroformem.Chwilę później z pomocą kolegi związali odurzoną Emilkę zakleili jej usta i wrzucili do bagażnika.Ale jedna osoba to widziała.
Ta-daam!Zatrzymam w tym momencie.Pytanie dnia:
1.Kto zobaczył porywaczy?